Słuchajcie https://www.youtube.com/watchv=8v_4O44sfjM&list=RDUAWcs5H-qgQ&index=7
Maya
Gdy opuściliśmy ze Zbyszkiem mój pokój chcieliśmy szybko dostać się do windy, najlepiej tak, żeby nikt nas nie zobaczył. Jak wiadomo, jeśli człowiek coś chcę dostaje coś dokładnie odmiennego. Na korytarzu stała cała kadra wraz ze wszystkim członkami sztabu. Oczywiście ich wzrok po ułamku sekundy od momentu gdy zamknęłam drzwi. Na korytarz właśnie wszedł tata:
-Co tu się dzieje?- właśnie takie pytanie usłyszałam jako pierwsze, zadał je tata
-Bartman spał u twojej córki w pokoju- jak się można było spodziewać była to szybka i jakże miła odpowiedź wujka Andrei
-Co? Jak to? Dobra później to wyjaśnimy. Kobe próbuje się do Ciebie od wczoraj dodzwonić, ale nie odbierasz w końcu zadzwonił do mnie
- Po co? co się stało?
- Nie wiem dokładnie, ale kazał Ci przekazać, że jakiś Mike się podał i wziął, a Aria jest w szpitalu- gdy to usłyszałam wiedziałam, że muszę jak najszybciej znaleźć się w Stanach
- Jesteś pewien?
-Tak mi powiedział
Gdy usłyszałam potwierdzenie słów poczułam się jakbym dostała czymś bardzo ciężkim w głowę. Aria to moja przyjaciółka z zespołu, a Mike to jej chłopak. Jest uzależniony od narkotyków. Razem z Kobe staramy się jak możemy, aby im pomóc. Z tego wszystkiego zrobiło mi się tak słabo, że musiałam złapać się Zbyszka
- Co się dzieje?- nie minęła sekunda, a on już obdarzył mnie zaniepokojonym spojrzeniem
-Trochę mi słabo- gdy to wypowiadałam zaczęłam czuć to jak ciężko mi się oddycha. Potem chyba odpłynęłam
Zibi
Gdy wyszliśmy na korytarz zapanował straszny harmider. Maya strasznie przejęła się tym co przekazał jej Andrea. W pewnym momencie poczułem jak złapała mnie za ramię. gdy spytałem ją co się stało powiedziała, że jej słabo, a potem osunęła się na ziemie. Zdążyłem ją złapać chwilę przed tym jak by uderzyła głową o podłogę. Ułożyłem ją delikatnie na podłodze
-Maya obudź się, Maya hej nie śpij- nie reagowała nie ruszała się
- No zróbcie coś- krzyknąłem na innych, którzy stali jak słupy soli i nic nie robili . Po chwili podszedł do mnie doktor Jan. Ukląkł przy niej. Gdy ją badał widziałem, że na jego twarzy pojawiał się coraz większy niepokój
-Ona nie oddycha, niech ktoś zadzwoni po karetkę! Zibi wiesz jak się przeprowadza reanimacje?- byłem tak przerażony, że nie usłyszałem co do mnie mówił- Zibi?
-Tak?
-Umiesz?
-Ale co mam umieć?
-Dobra już nic chłopaki kto może przeprowadzić reanimacje? Łukasz chodź- Sokal kazał mi się odsunąć; moje miejsce zajął Żygadło
-Co mam robić?- wydawał mi się taki spokojny
-30 uciśnięć i po nich 2 wdechy, gdy nie będziesz mieć siły ktoś Cię zmieni- nasz rozgrywający przystąpił do ratowania Mai życia, a w tym czasie Sokal wydawał kolejne polecenia
-Oskar idź do mnie do pokoju i przynieś moją torbę, Marcin zadzwoń po karetkę, Andrea myślę, że powinieneś powiadomić Kobiego będziemy potrzebować aktualnych informacji o jej stanie zdrowia.
Tak jak kazał cała trójka zaczęła wykonywać polecenia. Ja sam stałem jak słup. Nic do mnie nie docierało.
-Karetka już jedzie- Marcin skończył rozmawiać, ja w tym czasie spojrzałem na Andre, który rozmawiał z Brayantem przez telefon.
Kobe
Siedzieliśmy na sali i omawialiśmy taktykę na kolejny mecz gdy zawołał mnie drugi statystyk, który w czasie treningów oprócz tego, że robi statystyki pilnuje nam też telefonów
-Kobe telefon Ci dzwoni jakiś Andrea- zdziwiłem się czemu ojciec Mai ma do mnie dzwonić, ale tym bardziej szybciej podbiegłem do niego. Chłopaki śmiali się, że teść mnie kontroluje
-Halo
-Kobe Maya ma bardzo duże kłopoty zdrowotne?
-Jakie?
-Aktualnie ją reanimują jednak lekarz powiedział, że potrzebujemy wszystkich informacji o jej zdrowiu myślę, że ty wiesz więcej ode mnie.
-Jak to ją reanimują?-krzyknąłem- Andrea ja jestem aktualnie na treningu, ale zaraz pojadę do domu i przeskanuje Ci wszystkie ważne badania i wyniki Mai. Postaram się jakoś przyjechać. Przepraszam muszę teraz kończyć jeśli coś by się zmieniło informuj mnie proszę- zakończyłem rozmowę z Włochem i chwilę stałem przerażony
-Kobe co się stało?- zapytał mnie trener
-Maya jest w szpitalu w stanie krytycznym.. boże ja muszę coś zrobić, trenerze ja nie mogę grać ja muszę do niej polecieć. Mogę dostać nawet karę pieniężną, ale niech trener zrozumie ona jest całym moim światem ja muszę być z nią
-Jasne rozumiem nie przejmuj się meczem. Masz tyle wolnego ile potrzebujesz ale nie dłużej niż 1,5 tygodnia później gramy półfinał wtedy musisz być,a teraz niech Cię Kendall odwiezie do domu, a później na lotnisko. Oczywiście polecisz samolotem prezesa.
Andrzej
Nie mogę się otrząsnąć z tym co się stało na korytarzu. Moja przyjaciółka wylądowała w szpitalu w stanie krytycznym. Gdy tak leżała na korytarzu uświadomiłem sobie jak mało mogę zrobić gdy ktoś walczy o życie. Siedzimy wszyscy w pokoju u Michała i Marcina. Dziś wszystkie treningi zostały odwołane, a nikt nie chcę być sam. Prawie nikt nie ma z nami Bartmana, który bardzo to wszystko przeżywa, ale z drugiej strony kto tego nie przeżywa. Każdy z nas powoli zaczął przyzwyczajać do obecności kobiety na zgrupowaniu, ja czułem się pewniej wtedy kiedy ona była obok. Po chwili rozdzwonił się mój telefon, dzwonił trener. Gdy odebrałem i usłyszałem to chciał mi powiedzieć zamarłem...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak dawno mnie tu nie było, że aż mi wstyd. Wiadomo koniec roku szkolnego spowodował, że ilość mojego czasu i moich sił zmniejszyła się do poziomy 0. Mogę was tylko przeprosić i obiecać, że dołożę całą moją siłę do tego, aby więcej nie było takich przerw. Jeśli chodził o rozdział pewnie żadna z was nie spodziewała się takiego rozwiązania. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Jak zawsze zachęcam do komentowania, ponieważ to daje wielkiego kopa energii.
Historia młodej dziewczyny, która z powodu ciężkiej kontuzji przyjeżdża do Polski do swojego ojca. Jak potoczą się jej losy?
środa, 18 czerwca 2014
wtorek, 20 maja 2014
Rozdział 5
Słuchajcie: https://www.youtube.com/watch?v=MwpMEbgC7DA
Maia
Gdy weszłam na stołówkę zobaczyłam, że Karol kłóci się z jakąś dziewczyną. Ona gdy na mnie spojrzała zaczęła na mnie krzyczeć . Nie rozumiałam o co jej chodzi bo nie znam polskiego. Jednak w momencie gdy ona skończyła podszedł do nas jakiś inny zawodnik i zaczął krzyczeć na tą dziewczynę. Ja stałam tam oniemiała, moje zjawienie się na stołówce spowodowało wielką awanturę. Gdy stałam taka zagubiona podszedł do mnie ten zawodnik, który jeszcze przed chwilą robił awanturę tej dziewczynie. Kazał mi iść za sobą. Ja jak zagubiona owca poszłam za nim do holu i tam usiadłam z nim.
-Przepraszam, ale czy możesz wyjaśnić mi co tu się właściwie dzieje?- zadałam mu pytanie
-Ta dziewczyna, która była na stołówce to dziewczyna Karola. Dowiedziała się, że po większości przegranych meczy Kłos lądował w łóżku z jej najlepszą przyjaciółką. Trafiłaś właśnie na szczyt na ich kłótni.
- Jezu biedny Karol ja muszę iść to jakoś wytłumaczyć- już chciałam wstawać gdy odezwał się Zbyszek
- Zostań nie mieliśmy jeszcze szansy się jakoś poznać. Ciągle siedzisz z Wroną albo sama w pokoju. Daj mi się poznać.
Nie wiem czemu, ale zdecydowałam się zostać.
-Ale wiesz ja mam chłopaka i nie szukam nowego- wolałam ostrzec go od razu
- Spoko ja mam narzeczoną- jego odpowiedź spowodowała, że wielki kamień spadł mi z serca
Po tym nasza rozmowa potoczyła się płynie. Siedzieliśmy na tej kanapie chyba z 3 godziny , a tematów nam nie brakowało. Każdy kto przechodził obok kanapy dziwnie się na nas patrzył. Gdy słuchałam tego co Zbyszek mówi nasunęło mi się pytanie
- Zibi mogę cię o coś spytać?
-Jasne nie krępuj się- odpowiedział mi z uśmiechem
- Gdy dowiedziałam się o tym, że mam tu przyjechać szukałam jakiś informacji na wasz temat natknęłam się na bardzo dużą ilość zdjęć twoich i Michała Kubiaka, ale teraz mam wrażenie, że nie dogadujesz się z nim tak dobrze. Nie chcę być wścibska, ale co się między wami stało? Jak nie chcesz to nie mów- to mnie nurtowało
-To trudne. Wiesz z Miśkiem znamy się od zawsze. Szczerze to nie pamiętam tych czasów kiedy Misiek nie był moim najlepszym przyjacielem. Każda pamiątka, zdjęcie wszystko dzielę z Michałem. Zawsze marzyłem o tym by grać z nim w jednym klubie. Specjalnie po to wróciłem kiedyś do Polski, aby zagrać z nim w klubie z Warszawy. Tak też graliśmy sobie i było super. Dwa lata temu zdecydowałem się zmienić klub z Jastrzębskiego Węgla na Asseco Resovie. Michał był na mnie zły, że zrobiłem to bez jego wiedzy. Nie rozmawialiśmy przez jakiś czas, ale w końcu doszliśmy do zgody wszystko było po staremu. W Rzeszowie poznałem Asie moją narzeczoną. Zakochałem się w niej od pierwszego momentu. Po jakiś 3 miesiącach zabrałem ją do Jastrzębia i przedstawiłem ją Michałowi i jego żonie Monice. Byłem przekonany, że ją polubili. To powodowało niezwykłe szczęście. Miałem wszystko niezwykłą dziewczynę najlepszego przyjaciela i kochającą rodzinę. Gdy wróciliśmy do Rzeszowa Asia pojechała na zgrupowanie ja zostałem sam w Rzeszowie. Któregoś dnia zadzwonił Misiek mówiąc, że jest w Rzeszowie i chciałby się spotkać. Zdziwiłem się bo Michał nigdy nie przyjeżdżał do Rzeszowa- czułam, że jego głos zaczyna się łamać, a w oczach pojawiała się szklanka
- Zibi jak nie chcesz to nie mów
-Nie muszę to komuś powiedzieć. Gdy spotkaliśmy się na mieście na początku było miło, a potem Michał powiedział mi, że powinienem zerwać z Asią. Mówił mi, że niby jego brat z nią był, że rozstali się, ponieważ Asia zdradziła Błażeja kilkanaście razy. Nie wierzyłem w to. Zacząłem krzyczeć na Miśka, że jest zazdrosny, że mam ładniejszą dziewczynę od niego. Wtedy Michał dał mi w twarz i wyszedł, a ja zostałem sam z milionem myśli w głowie. Po trzech dniach pojechałem do Michała i Moniki chciałem go przeprosić. On przyjął przeprosiny, ale powiedział, że nie jest w stanie być moim przyjacielem i mnie wspierać gdy jestem z Asią. Kazał mi wybrać między nim, a nią. Rozumiesz to? Miałem wybrać między najlepszy przyjacielem, a dziewczyną, którą kocham. Powiedziałem mu, że prawdziwy przyjaciel nigdy nie kazał by mi podejmować takiego wyboru. Wyszedłem od nich z domu i pojechałem do klubu. Upiłem się do nieprzytomności. Piłem wódkę z whisky na zmianę. Po koniec zadzwoniłem do Damiana Wojtaszka libero Jastrzębskiego. On zabrał mnie do siebie. Następnego dnia wróciłem do siebie. Od tego czasu nie mam już tak dobrego kumpla. Teraz na kadrze rozmawiamy może jakoś uda to się naprawić. Boże to brzmi jak jakiś głupi romans- po twarzy Zibiego spłynęła łza
-Zibi to nie jest głupi romans. Nie dziwie Ci się, że cierpisz. Michał był twoim najlepszym przyjacielem. Może to źle zabrzmi, ale co sądzisz o tym by się przenieść do mnie do pokoju. Wkraczam na trudny grunt więc może trochę prywatności się nam przyda- pomysł zmiany miejsca wydał mi się najlepszy
-Jasne- Zbyszek wstał i podał mi rękę w celu pomocy w wstaniu z kanapy. Gdy już wstałam uświadomiłam sobie, że noga strasznie mnie boli.
-Mogę?- Zibi zadał mi pytanie, a ja nie wiedział o co się pyta
-Yeeee tak- na odczepnego to powiedziałam. Po chwili jednak tego pożałowałam. Oderwałam się od ziemi i znalazłam się na rękach u Zbyszka.
- Co ty robisz?- jego zachowanie rozśmieszyło i zdziwiło mnie.
- Pomagam Ci- nie zadawałam więcej pytań bo wiedział, że to i tak nic nie da.
Gdy wyszliśmy z windy na właściwym piętrze doznałam olśnienia. Siatkarze mieszkają na tym samym piętrze co ja. Skąd to wiem. To bardzo proste. Na korytarzu stała chyba cała kadra. Możecie sobie wyobrazić ich miny gdy Zibi ze mną na rękach przeszedł przed nimi. Po chwili znaleźliśmy się przed moimi drzwiami
- Gdzie masz klucz?- zadał mi to pytanie jak niby nic
- W tylnej kieszeni moich spodenek, możesz wyjąć tylko nic więcej- nie miałam siły mówić mu, że ma mnie postawić. Nie minęła chwila, a już znajdowaliśmy się oboje u mnie w pokoju...
Andrzej
Staliśmy całą ekipę rozmawiając o problemie Karola. Poszedł gdzieś i nie wraca już 3 godzinę. Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi od windy. Każdy spojrzał w tamtym kierunku z nadzieją, że to Kłos, prawda była zupełnie inna. Z windy jak nigdy nic wyszedł Bartman niosący Maie na rękach. Nie muszę chyba opisywać wam naszych min. Ten jednak nic nie robił sobie z naszego wzroku i szedł pewnie dalej. Stanął dopiero przed drzwiami do pokoju numer 100. Powiedział coś do Mai, ta mu odpowiedziała, a on w odpowiedzi jak nic wsadził łapę do tylnej kieszeni jej spodenek i wyjął z nich klucz. Nie puszczając Mai otworzył drzwi i wszedł razem z nią do środka. Drzwi się zamknęły, ale nasze szczęki nie
- Czy to się właśnie zdarzyło naprawdę? Czy Bartman wniósł na rękach do pokoju córkę trenera?- pierwszy otrząsnął się Zator
- Chyba chyba tak- odpowiedzi udzielił mu Igła
Każdy był w wielkim szoku. Maia nie rozmawiała z nikim z kadry oprócz mnie i Karola. Sam jestem w wielkim szoku.
Maia
Gdy znaleźliśmy się ze Zbyszkiem u mnie w pokoju w końcu moje nogi dotknęły podłogi. Poprosiłam Zbyszka, aby na mnie chwile poczekał, sama zniknęłam w łazience w celu zmienienia ubrania na dres. Dokładnie zwykłą białą bokserkę i szare krótkie bawełniane spodenki. Gdy zmieniłam ubranie weszłam z powrotem do pokoju. Zastał mnie tam niezwykle uroczy widok. Zibi spał na moim łóżku. Nie wiem co spowodowało, że go nie obudziłam. Zamiast tego przykryłam go kocem i sama położyłam się po drugiej stronie łóżka. Wiem, że jutro wszyscy będą gadać o tym, że u mnie w pokoju spał Zbyszek, ale cóż. Ja też po chwili zasnęłam.
Zbyszek
Obudziłem się i pierwsza myśl jaka mi się nasunęła " Gdzie ja jestem"? Rozejrzałem się po pokoju, mój wzrok zarejestrował Maie leżącą po drugiej stronie łóżka. Starałem przypomnieć sobie co się wczoraj stało. Pamiętam, że gdy weszliśmy do pokoju ona poszła się przebrać, a ja na nią czekałem. Jezu musiałem wtedy zasnąć. Ale ze mnie idiota. Wyjąłem telefon z kieszeni, aby sprawdzić, która jest godzina. Była 8:20. Jezu my na 8:30 mamy śniadanie. Postanowiłem obudzić Maie
- Maia wstawaj zaraz jest śniadanie, na które musimy iść- najdelikatniej jak potrafię poruszyłem ramię Mai
- Mhhh już wstaje- nie byłem przekonany czy aby na pewno wstanie
-Maia mamy 10 minut do śniadania- wiedziałem, że ten argument ją przekona
-Jezu co za 10 minut, ja nie zdążę- poderwała się z łóżka i pokuśtykała przy pomocy kuli do łazienki.
Ja też wstałem. Stwierdziłem, że nie ma sensu iść do siebie przebrać się, więc tylko ogarnąłem jakoś włosy przed lustrem i czekałem na Maie. Nie czekałem długo, bo po jakiś 4 minutach była gotowa
-Idziemy- zapytałem się gdy wyszła z łazienki
-Tak jestem gotowa możemy iść- po jej słowach otworzyłem drzwi ona zabrała klucz i wyszła z pokoju. To co stało się na korytarzy przeszło jakiekolwiek granice...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5 już na blogu. Oj ciężko było mi go napisać, ale chyba jestem zadowolona z tego jak wygląda po skończeniu. Zawsze myślałam, że napisanie rozdziału jest łatwe, ale wcale tak nie jest. Ten rozdział dedykuje no_princess jej komentarze są dla mnie niezwykle ważne.
Pozdrawiam was w ten piękny wiosenny wieczór i idę brać leki, bo jestem przeziębiona.
XoXo Miśka
Maia
Gdy weszłam na stołówkę zobaczyłam, że Karol kłóci się z jakąś dziewczyną. Ona gdy na mnie spojrzała zaczęła na mnie krzyczeć . Nie rozumiałam o co jej chodzi bo nie znam polskiego. Jednak w momencie gdy ona skończyła podszedł do nas jakiś inny zawodnik i zaczął krzyczeć na tą dziewczynę. Ja stałam tam oniemiała, moje zjawienie się na stołówce spowodowało wielką awanturę. Gdy stałam taka zagubiona podszedł do mnie ten zawodnik, który jeszcze przed chwilą robił awanturę tej dziewczynie. Kazał mi iść za sobą. Ja jak zagubiona owca poszłam za nim do holu i tam usiadłam z nim.
-Przepraszam, ale czy możesz wyjaśnić mi co tu się właściwie dzieje?- zadałam mu pytanie
-Ta dziewczyna, która była na stołówce to dziewczyna Karola. Dowiedziała się, że po większości przegranych meczy Kłos lądował w łóżku z jej najlepszą przyjaciółką. Trafiłaś właśnie na szczyt na ich kłótni.
- Jezu biedny Karol ja muszę iść to jakoś wytłumaczyć- już chciałam wstawać gdy odezwał się Zbyszek
- Zostań nie mieliśmy jeszcze szansy się jakoś poznać. Ciągle siedzisz z Wroną albo sama w pokoju. Daj mi się poznać.
Nie wiem czemu, ale zdecydowałam się zostać.
-Ale wiesz ja mam chłopaka i nie szukam nowego- wolałam ostrzec go od razu
- Spoko ja mam narzeczoną- jego odpowiedź spowodowała, że wielki kamień spadł mi z serca
Po tym nasza rozmowa potoczyła się płynie. Siedzieliśmy na tej kanapie chyba z 3 godziny , a tematów nam nie brakowało. Każdy kto przechodził obok kanapy dziwnie się na nas patrzył. Gdy słuchałam tego co Zbyszek mówi nasunęło mi się pytanie
- Zibi mogę cię o coś spytać?
-Jasne nie krępuj się- odpowiedział mi z uśmiechem
- Gdy dowiedziałam się o tym, że mam tu przyjechać szukałam jakiś informacji na wasz temat natknęłam się na bardzo dużą ilość zdjęć twoich i Michała Kubiaka, ale teraz mam wrażenie, że nie dogadujesz się z nim tak dobrze. Nie chcę być wścibska, ale co się między wami stało? Jak nie chcesz to nie mów- to mnie nurtowało
-To trudne. Wiesz z Miśkiem znamy się od zawsze. Szczerze to nie pamiętam tych czasów kiedy Misiek nie był moim najlepszym przyjacielem. Każda pamiątka, zdjęcie wszystko dzielę z Michałem. Zawsze marzyłem o tym by grać z nim w jednym klubie. Specjalnie po to wróciłem kiedyś do Polski, aby zagrać z nim w klubie z Warszawy. Tak też graliśmy sobie i było super. Dwa lata temu zdecydowałem się zmienić klub z Jastrzębskiego Węgla na Asseco Resovie. Michał był na mnie zły, że zrobiłem to bez jego wiedzy. Nie rozmawialiśmy przez jakiś czas, ale w końcu doszliśmy do zgody wszystko było po staremu. W Rzeszowie poznałem Asie moją narzeczoną. Zakochałem się w niej od pierwszego momentu. Po jakiś 3 miesiącach zabrałem ją do Jastrzębia i przedstawiłem ją Michałowi i jego żonie Monice. Byłem przekonany, że ją polubili. To powodowało niezwykłe szczęście. Miałem wszystko niezwykłą dziewczynę najlepszego przyjaciela i kochającą rodzinę. Gdy wróciliśmy do Rzeszowa Asia pojechała na zgrupowanie ja zostałem sam w Rzeszowie. Któregoś dnia zadzwonił Misiek mówiąc, że jest w Rzeszowie i chciałby się spotkać. Zdziwiłem się bo Michał nigdy nie przyjeżdżał do Rzeszowa- czułam, że jego głos zaczyna się łamać, a w oczach pojawiała się szklanka
- Zibi jak nie chcesz to nie mów
-Nie muszę to komuś powiedzieć. Gdy spotkaliśmy się na mieście na początku było miło, a potem Michał powiedział mi, że powinienem zerwać z Asią. Mówił mi, że niby jego brat z nią był, że rozstali się, ponieważ Asia zdradziła Błażeja kilkanaście razy. Nie wierzyłem w to. Zacząłem krzyczeć na Miśka, że jest zazdrosny, że mam ładniejszą dziewczynę od niego. Wtedy Michał dał mi w twarz i wyszedł, a ja zostałem sam z milionem myśli w głowie. Po trzech dniach pojechałem do Michała i Moniki chciałem go przeprosić. On przyjął przeprosiny, ale powiedział, że nie jest w stanie być moim przyjacielem i mnie wspierać gdy jestem z Asią. Kazał mi wybrać między nim, a nią. Rozumiesz to? Miałem wybrać między najlepszy przyjacielem, a dziewczyną, którą kocham. Powiedziałem mu, że prawdziwy przyjaciel nigdy nie kazał by mi podejmować takiego wyboru. Wyszedłem od nich z domu i pojechałem do klubu. Upiłem się do nieprzytomności. Piłem wódkę z whisky na zmianę. Po koniec zadzwoniłem do Damiana Wojtaszka libero Jastrzębskiego. On zabrał mnie do siebie. Następnego dnia wróciłem do siebie. Od tego czasu nie mam już tak dobrego kumpla. Teraz na kadrze rozmawiamy może jakoś uda to się naprawić. Boże to brzmi jak jakiś głupi romans- po twarzy Zibiego spłynęła łza
-Zibi to nie jest głupi romans. Nie dziwie Ci się, że cierpisz. Michał był twoim najlepszym przyjacielem. Może to źle zabrzmi, ale co sądzisz o tym by się przenieść do mnie do pokoju. Wkraczam na trudny grunt więc może trochę prywatności się nam przyda- pomysł zmiany miejsca wydał mi się najlepszy
-Jasne- Zbyszek wstał i podał mi rękę w celu pomocy w wstaniu z kanapy. Gdy już wstałam uświadomiłam sobie, że noga strasznie mnie boli.
-Mogę?- Zibi zadał mi pytanie, a ja nie wiedział o co się pyta
-Yeeee tak- na odczepnego to powiedziałam. Po chwili jednak tego pożałowałam. Oderwałam się od ziemi i znalazłam się na rękach u Zbyszka.
- Co ty robisz?- jego zachowanie rozśmieszyło i zdziwiło mnie.
- Pomagam Ci- nie zadawałam więcej pytań bo wiedział, że to i tak nic nie da.
Gdy wyszliśmy z windy na właściwym piętrze doznałam olśnienia. Siatkarze mieszkają na tym samym piętrze co ja. Skąd to wiem. To bardzo proste. Na korytarzu stała chyba cała kadra. Możecie sobie wyobrazić ich miny gdy Zibi ze mną na rękach przeszedł przed nimi. Po chwili znaleźliśmy się przed moimi drzwiami
- Gdzie masz klucz?- zadał mi to pytanie jak niby nic
- W tylnej kieszeni moich spodenek, możesz wyjąć tylko nic więcej- nie miałam siły mówić mu, że ma mnie postawić. Nie minęła chwila, a już znajdowaliśmy się oboje u mnie w pokoju...
Andrzej
Staliśmy całą ekipę rozmawiając o problemie Karola. Poszedł gdzieś i nie wraca już 3 godzinę. Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi od windy. Każdy spojrzał w tamtym kierunku z nadzieją, że to Kłos, prawda była zupełnie inna. Z windy jak nigdy nic wyszedł Bartman niosący Maie na rękach. Nie muszę chyba opisywać wam naszych min. Ten jednak nic nie robił sobie z naszego wzroku i szedł pewnie dalej. Stanął dopiero przed drzwiami do pokoju numer 100. Powiedział coś do Mai, ta mu odpowiedziała, a on w odpowiedzi jak nic wsadził łapę do tylnej kieszeni jej spodenek i wyjął z nich klucz. Nie puszczając Mai otworzył drzwi i wszedł razem z nią do środka. Drzwi się zamknęły, ale nasze szczęki nie
- Czy to się właśnie zdarzyło naprawdę? Czy Bartman wniósł na rękach do pokoju córkę trenera?- pierwszy otrząsnął się Zator
- Chyba chyba tak- odpowiedzi udzielił mu Igła
Każdy był w wielkim szoku. Maia nie rozmawiała z nikim z kadry oprócz mnie i Karola. Sam jestem w wielkim szoku.
Maia
Gdy znaleźliśmy się ze Zbyszkiem u mnie w pokoju w końcu moje nogi dotknęły podłogi. Poprosiłam Zbyszka, aby na mnie chwile poczekał, sama zniknęłam w łazience w celu zmienienia ubrania na dres. Dokładnie zwykłą białą bokserkę i szare krótkie bawełniane spodenki. Gdy zmieniłam ubranie weszłam z powrotem do pokoju. Zastał mnie tam niezwykle uroczy widok. Zibi spał na moim łóżku. Nie wiem co spowodowało, że go nie obudziłam. Zamiast tego przykryłam go kocem i sama położyłam się po drugiej stronie łóżka. Wiem, że jutro wszyscy będą gadać o tym, że u mnie w pokoju spał Zbyszek, ale cóż. Ja też po chwili zasnęłam.
Zbyszek
Obudziłem się i pierwsza myśl jaka mi się nasunęła " Gdzie ja jestem"? Rozejrzałem się po pokoju, mój wzrok zarejestrował Maie leżącą po drugiej stronie łóżka. Starałem przypomnieć sobie co się wczoraj stało. Pamiętam, że gdy weszliśmy do pokoju ona poszła się przebrać, a ja na nią czekałem. Jezu musiałem wtedy zasnąć. Ale ze mnie idiota. Wyjąłem telefon z kieszeni, aby sprawdzić, która jest godzina. Była 8:20. Jezu my na 8:30 mamy śniadanie. Postanowiłem obudzić Maie
- Maia wstawaj zaraz jest śniadanie, na które musimy iść- najdelikatniej jak potrafię poruszyłem ramię Mai
- Mhhh już wstaje- nie byłem przekonany czy aby na pewno wstanie
-Maia mamy 10 minut do śniadania- wiedziałem, że ten argument ją przekona
-Jezu co za 10 minut, ja nie zdążę- poderwała się z łóżka i pokuśtykała przy pomocy kuli do łazienki.
Ja też wstałem. Stwierdziłem, że nie ma sensu iść do siebie przebrać się, więc tylko ogarnąłem jakoś włosy przed lustrem i czekałem na Maie. Nie czekałem długo, bo po jakiś 4 minutach była gotowa
-Idziemy- zapytałem się gdy wyszła z łazienki
-Tak jestem gotowa możemy iść- po jej słowach otworzyłem drzwi ona zabrała klucz i wyszła z pokoju. To co stało się na korytarzy przeszło jakiekolwiek granice...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5 już na blogu. Oj ciężko było mi go napisać, ale chyba jestem zadowolona z tego jak wygląda po skończeniu. Zawsze myślałam, że napisanie rozdziału jest łatwe, ale wcale tak nie jest. Ten rozdział dedykuje no_princess jej komentarze są dla mnie niezwykle ważne.
Pozdrawiam was w ten piękny wiosenny wieczór i idę brać leki, bo jestem przeziębiona.
XoXo Miśka
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział 4
Włączcie https://www.youtube.com/watch?v=cGoS57YWHig&list=PL4BYZASxmmaQkuusl2lmZ4OkAenBby_4G
Na stołówkę wpadła Ola- dziewczyna Karola. Ten gdy tylko ją zobaczył poderwał się z krzesła i do niej prawie podbiegł
-Co ty tu robisz?- Wydawało się, że to zwykłe pytania, a jednak po nim rozpętała się mała wojna
-Co ja tu robię? Mam do Ciebie jedno pytanie- po jej tonie głosu można było wywnioskować, że jest zła na środowego Skry, a prywatnie mojego przyjaciela- Jak śmiałeś mnie zdradzić? Po 4 latach związku nagle dowiaduje się, że po większości przegranych meczy lądowałeś w łóżku z Anią. Z moją najlepszą przyjaciółką? Jak mogłeś mi to zrobić? Dlaczego rano mówiłeś mi, że chcesz być ze mną do końca życia, a wieczorami pieprzyłeś się z nią? Nienawidzę Cię wiesz, dla mnie jesteś nikim.- w tym momencie dłoń Oli z hukiem potraktowała twarz Karola.
Każdy z nas był w wielkim szoku. Ja sam byłem przekonany, że Karol jest szczęśliwy z Olką.
Maia
Gdy już się obudziłam i doprowadziłam się w miarę do porządku zjechałam windą na dół. Na początku nie wiedziałam do końca gdzie powinnam pójść jednak pomocy udzielił mi miły pan z recepcji, który widząc moje zastanowienie podszedł i zapytał czy może mi jakoś pomóc. Po chwili zostałam odstawiona bezpiecznie pod drzwi stołówki. Podziękowałam miłemu mężczyźnie. Już na korytarzu słychać było jakieś krzyki. Nie zastanawiało mnie to jednak jakoś specjalnie. Do momentu gdy nie przekroczyłam drzwi.
Zbyszek
Próbowałem w spokoju zjeść ostatni posiłek dnia jednak wkurzały mnie krzyki dobiegające od Kłosa i jego laski. Rozumiem, że mogła się wkurzyć o te zdrady, ale czy naprawdę musiała przyjeżdżać, aż do Spały , żeby robić mu tu awanturę. W dodatku nie było na co patrzeć bo Mai nie było. Trener Anastasi siedzi z boku nie odzywając się do nikogo. Co chwile klepie coś na klawiaturze laptopa, który jest przed nim. Moją uwagę skupiły otwierające się drzwi do pomieszczenia, w którym się wszyscy znajdujemy. Chyba każdy z nas spojrzał w tamtym kierunku. Zrobiła to też dziewczyna Karola. Chyba nie była zadowolona z faktu, że z nami na zgrupowaniu jest jakaś dziewczyna.
- Może z tą suką też sypiasz?- wykrzyczała Karolowi w twarz Ola
- Wynoś się z tąd- to skierowała do Mai
Właśnie tym tekstem przegięła pewną granice. Wstałem energicznie z krzesła i podszedłem do kłócącej się pary
-Posłuchaj nie wiem za kogo się uważasz, ale nie masz prawa nazywać Mai suką. Ta dziewczyna jest dużo mądrzejsza, koleżeńska i piękna od Ciebie. Ona coś osiągnęła, a nie żyje na rachunek chłopaka jak co nie niektórzy tutaj. Jest tutaj z nami bo przeżyła piekło jakim dla sportowca jest kontuzja. Więc z łaski swojej to ty się z tąd wynoś i najlepiej nie wracaj.- Wygłosiłem mały monolog w stronę Oli
- Ciebie Karol rozumem ja bym nie wytrzymał 3 lat z tym czymś. Jej nie da się nazwać nawet kobietą. Sorry stary- spojrzałem na Kłosa wzrokiem pełnym współczucia.
Po tym zwróciłem się do Mai, aby poszła za mną i wyszedłem ze stołowki
Na stołówkę wpadła Ola- dziewczyna Karola. Ten gdy tylko ją zobaczył poderwał się z krzesła i do niej prawie podbiegł
-Co ty tu robisz?- Wydawało się, że to zwykłe pytania, a jednak po nim rozpętała się mała wojna
-Co ja tu robię? Mam do Ciebie jedno pytanie- po jej tonie głosu można było wywnioskować, że jest zła na środowego Skry, a prywatnie mojego przyjaciela- Jak śmiałeś mnie zdradzić? Po 4 latach związku nagle dowiaduje się, że po większości przegranych meczy lądowałeś w łóżku z Anią. Z moją najlepszą przyjaciółką? Jak mogłeś mi to zrobić? Dlaczego rano mówiłeś mi, że chcesz być ze mną do końca życia, a wieczorami pieprzyłeś się z nią? Nienawidzę Cię wiesz, dla mnie jesteś nikim.- w tym momencie dłoń Oli z hukiem potraktowała twarz Karola.
Każdy z nas był w wielkim szoku. Ja sam byłem przekonany, że Karol jest szczęśliwy z Olką.
Maia
Gdy już się obudziłam i doprowadziłam się w miarę do porządku zjechałam windą na dół. Na początku nie wiedziałam do końca gdzie powinnam pójść jednak pomocy udzielił mi miły pan z recepcji, który widząc moje zastanowienie podszedł i zapytał czy może mi jakoś pomóc. Po chwili zostałam odstawiona bezpiecznie pod drzwi stołówki. Podziękowałam miłemu mężczyźnie. Już na korytarzu słychać było jakieś krzyki. Nie zastanawiało mnie to jednak jakoś specjalnie. Do momentu gdy nie przekroczyłam drzwi.
Zbyszek
Próbowałem w spokoju zjeść ostatni posiłek dnia jednak wkurzały mnie krzyki dobiegające od Kłosa i jego laski. Rozumiem, że mogła się wkurzyć o te zdrady, ale czy naprawdę musiała przyjeżdżać, aż do Spały , żeby robić mu tu awanturę. W dodatku nie było na co patrzeć bo Mai nie było. Trener Anastasi siedzi z boku nie odzywając się do nikogo. Co chwile klepie coś na klawiaturze laptopa, który jest przed nim. Moją uwagę skupiły otwierające się drzwi do pomieszczenia, w którym się wszyscy znajdujemy. Chyba każdy z nas spojrzał w tamtym kierunku. Zrobiła to też dziewczyna Karola. Chyba nie była zadowolona z faktu, że z nami na zgrupowaniu jest jakaś dziewczyna.
- Może z tą suką też sypiasz?- wykrzyczała Karolowi w twarz Ola
- Wynoś się z tąd- to skierowała do Mai
Właśnie tym tekstem przegięła pewną granice. Wstałem energicznie z krzesła i podszedłem do kłócącej się pary
-Posłuchaj nie wiem za kogo się uważasz, ale nie masz prawa nazywać Mai suką. Ta dziewczyna jest dużo mądrzejsza, koleżeńska i piękna od Ciebie. Ona coś osiągnęła, a nie żyje na rachunek chłopaka jak co nie niektórzy tutaj. Jest tutaj z nami bo przeżyła piekło jakim dla sportowca jest kontuzja. Więc z łaski swojej to ty się z tąd wynoś i najlepiej nie wracaj.- Wygłosiłem mały monolog w stronę Oli
- Ciebie Karol rozumem ja bym nie wytrzymał 3 lat z tym czymś. Jej nie da się nazwać nawet kobietą. Sorry stary- spojrzałem na Kłosa wzrokiem pełnym współczucia.
Po tym zwróciłem się do Mai, aby poszła za mną i wyszedłem ze stołowki
poniedziałek, 5 maja 2014
Rozdział 3
PODKŁAD https://www.youtube.com/watch?v=QapfTGTXbxc&list=PL4BYZASxmmaQkuusl2lmZ4OkAenBby_4G
ZB9
Kurek
nie mógł przeboleć, że jego idol już odjechał. Mnie jednak zainteresowała inna
rzecz. Do siedzącej na ławce Mai dosiadł się Wrona. Przyznał się, że zna ją od
dawna. Ponoć poznali się na jakimś obozie, gdy oboje mieli po 11 lat. Wkurzyłem
się to ja miałem się z nią zaprzyjaźnić.
Cholera wszystko się popieprzyło. Gdy tak stałem ktoś popukał mnie w
ramię. Momentalnie się odwróciłem
-
Zibi nie widziałeś gdzieś Mai Anastasi?- Był to nasz kadrowy lekarz dr Jan
-
Taaa siedzi tam z Wroną
-Dobra
możesz jej powiedzieć, że czekam z Bieleckim na nią w moim pokoju. Musimy
podjąć z Olkiem decyzje związane z jej rehabilitacją.
-
Robi się- uśmiechnąłem się do doktora
Wyszedłem
przed budynek i krzyknąłem
-
Te Wrona
-Co????-Odkrzyknął
mi po chwili
-
Powiedz naszej gwieździe, że ma pójść do Sokala.
Widziałem,
że Wrona pokiwał głową, więc oddaliłem się do pokoju. Wkurza mnie Wrona i to
strasznie… Rządzi się w kadrze jakby grał w niej już kilkanaście sezonów, a gra
debiutancki. Nie ma żadnego szacunku do zawodników, którzy grali już w kadrze
przed nim, a teraz okazuje się, że zna córkę trenera. Przez to, że on z nią
ciągle gada inni nie mają możliwości się z nią poznać, a wydaje się naprawdę
interesującą postacią. Okej ja mam narzeczoną, ona chłopaka, ale jak to się
mówi, „czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”.
20 minut później, Maia
Tak
jak przekazał mi Andrzej udałam się do pokoju sztabu medycznego gdzie siedzieli
już fizjoterapeuci, doktor Jan, Olek Bielecki, tata i wujek Gardini. Lekarz kadry na zmianę z fizjoterapeutą
powtarzają mi, że rehabilitacja będzie długa, że nie wiadomo czy się uda, abym
później wróciła do tańca. Już nie mam siły ich słuchać. Zastanawiam się ile
zostało Kobiemu czasu w samolocie.
-Maia
zgadzasz się na to, że rano będziesz mieć zajęcia z Olkiem, a popołudniu z
Giovanim na siłowni?- Moje rozmyślenia przerwał tata, który chyba chciał się
upewnić, że ich słuchałam
-Tak
tak zgadzam się na wszystko chcę wylecieć do LA jak najszybciej- odpowiedziałam
szybko nie zastawiając się jak to zabrzmi. Dopiero, gdy spojrzałam na tatę
uświadomiłam sobie, że moja wypowiedź go zabolała.
-Przepraszam
ja muszę pójść coś załatwić- tata poderwał się z miejsca i wyszedł. Ja zostałam
sama z całą resztą sztabu. Teraz mam wyrzuty sumienia, bo tata pewnie poczuł
się dotknięty moją wypowiedzią.
-
Co ty sobie myślisz? Myślisz, że jak żyjesz, na co dzień w Los Angeles i
spotykasz się z gwiazdą to możesz się tak zachowywać? Andrea od początku
zgrupowania cieszył się tym, że przyjeżdżasz chciał nadrobić stracony czas, a
ty mu mówisz, że chcesz stąd wyjechać jak najszybciej.- Napadł na mnie wujek
Andrea
-
Z całym szacunkiem wujku, ale nie masz pojęcia o moim życiu, więc się nie
wypowiadaj. Mam w LA pracę marzeń i chłopaka, który jest dla mnie najważniejszy
na świecie. Naprawdę cię szanuje wujku, ale teraz gadasz głupoty- po tych
słowach opuściłam pokój medyków i udałam się do swojego. Po drodze spotkałam
Andrzeja z Karolem
-I
jak plan ustalony?- zapytał mnie Kłos
-Tak
zaczynam operacje powrót do sprawności od jutra. Przepraszam chłopaki, ale
chciałam pójść do pokoju.
-Przyjść
po Ciebie, gdy będziemy szli na kolacje?- tym razem pytanie zadał Andrzej
-Jasne
Tak
zakończyłam konwersacje z dwójką środowych Skry. Gdy byłam już u siebie
włączyłam laptopa. Najpierw sprawdziłam Facebooku, gdzie zaakceptowałam zaproszenia
od siatkarzy. Napisałam tez do żony Kendalla Marshalla, który gra razem z Kobim
w klubie, pytając czy mogłaby czasem zajrzeć do mojego chłopaka, czy nie puścił
naszego mieszkania z dymem. Po tym wylogowałam się z Facebooku. Sprawdziłam,
kto jest dostępny na Skypie. Nie zdążyłam nawet tego sprawdzić przy czyich Nickach
wyświetla się zielona kropka, bo po chwili zadzwonił do mnie Kendall, bez
zastanowienia kliknęłam zieloną słuchawkę
-Cześć
piękna- tymi słowami powitali mnie koszykarze LA Lakers, którzy siedzieli, w
jakies restauracji razem
-
Heeej
-Jak
tam u Ciebie w Polsce?
-
Jeszcze panowie żyje. Kobe poleciał już, więc zostałam sama z kadrą taty. Właśnie mam do was jedną prośbę
-Co
możemy dla Ciebie zrobić- Ryan Kelly
-Moglibyście
czasami wpaść do, Kobiego, aby nie siedział cały czas sam?
-Jasne
i tak byśmy to zrobili-odpowiedzieli mi chórem
-Dobra
panowie ja kończę bo jestem nie żywa, bo nic w nocy nie spałam
-Rozumiemy
ostatnia noc, z Kobim. Idź spać, buziaki- Po tych słowach rozłączyłam się i
odłożyłam laptopa na bok. Nie wiem nawet, kiedy zasnęłam…
Jakiś czas później
Andrzej W.
-
Karol pośpiesz się mieliśmy pójść po Maie- próbowałem jakoś pośpieszyć,
Karollo, który wiązał buty.
-Już
już spokojnie Wroniaszku, możemy już iść- wreście opuściliśmy pokój i udaliśmy
się do pokoju nr 100. Z racji tego, że Maia pozwoliła mi wchodzić do swojego
pokoju bez pukania, nacisnąłem klamkę i drzwi się otworzyły. Gdy weszliśmy w głąb pokoju odkryliśmy, że
Maia śpi. Spojrzałem na Karola
-Stary
chyba jej nie będziemy budzić, co?
-
No miała ciężki dzień. Przykryj ją kocem i idziemy na kolację- tak jak
powiedział przykryłem ją kocem i obydwaj opuściliśmy pokój. Przy windzie
spotkaliśmy Zibiego z Miśkiem
-
No panowie gdzie zgubiliście naszą gwiazdę?- Zagadał nas Michał
-Śpi,
wiecie miała ciężki dzień-odpowiedział Karol
Gdy
zjechaliśmy na dół udaliśmy się do
stołówki. Jedną rzecz, którą dało się zauważyć od razu był fakt, że trener
Anastasi siedział na końcu sam przy stoliku pisząc coś energicznie na
komputerze, a nie jak zwykle z całym sztabem na początku. Zdziwiło mnie to
trochę. Po chwili wszyscy przeżyli jeszcze większy szok.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział trafia w wasze ręce. Pojawiają się nowe problemy to jak to się rozwinie zobaczycie w kolejnych rozdziałach. Jak zwykle zachęcam do komentowania. Jest to naprawdę niesamowita motywacja do dalszej pracy. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni.
Pozdrawiam wszystkich Miśka
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 2
ZB9
Właśnie
skończyliśmy obiad i wychodzimy z Kurasiem, Kubim i Jarskim ze stołówki. Bartek
ciągle nawija o tym, że Kobe Brayant nie zagra w najbliższym meczu. W momencie,
gdy przemierzamy hol mija nas Kobe Brayant we własnej osobie niosąc na rękach przepiękną
dziewczynę a zanim jak nic zmierza nasz trener. Wszyscy stajemy zaszokowani. Po
chwili trener zatrzymuje się na chwilę i mówi
-Chłopcy
na dworze stoi czarny samochód moglibyście przynieść bagaże, które w nim są?
-Tak
trenerze oczywiście- Odpowiadamy zgodnie wciąż zaszokowani
Gdy
Andrea wszedł do windy pierwszy zareagował Bartek
-
Czy tu naprawdę właśnie przeszedł Kobe Brayant?
-Chyba
taaaak???? Dobra chodźmy po te bagaże.- Jarski zadecydował
Razem
wyszliśmy z ośrodka i tuż przed wejściem natknęliśmy się na nowoczesnego
mercedesa. Przy masce stał kierowca
-
Wy po bagaże? Są w bagażniku.- Szybko powiedział
Podeszliśmy
bez słowa Kubi podniósł bagażnik. W środku znaleźliśmy wielką torbę sportową
obklejoną elementami promującymi Los Angeles Lakers. Obok leżała walizka dość
spora i mała torba podręczna. Szybko wzięliśmy to, co mieliśmy i z powrotem
udaliśmy się do ośrodka a dokładnie do pokoju trenera. Zapukałem do drzwi. Po
chwili wyłonił się z nich trener
-
O chłopcy dobrze, że to przynieśliście. Czy moglibyście pójść ze mną i zostawić
to w pokoju mojej córki i jej chłopaka?
-Tak
tak
Po
chwili znajdowaliśmy się przed kolejnymi drzwiami tym razem z numerem 100. Gdy
trener zapukał otworzył je Brayant
-Słuchaj
chłopcy przynieśli wasze bagaże?- Trener odezwał się
-Och
dzięki może wejdźcie- Odpowiedział zmieszany zawodnik NBA
Niepewnie
weszliśmy do środka. Koby powiedział abyśmy zostawili bagaże przy drzwiach. Po
chwili odezwał się
-
Zapomniałem się przedstawić jestem Koby Brayant miło was poznać
Po
chwili każdemu z nas podał rękę. W momencie, gdy jakoś się ogarnęliśmy mogliśmy
zobaczyć córkę trenera. Chyba każdemu z nas zabrakło tchu w tamtej chwili.
-Chłopaki
poznajcie to jest właśnie moja starsza córka. Maia będzie z nami dopóki nie
zakończy rehabilitacji kolana.- Odezwał się trener
W
tamtym momencie nasz wzrok powędrował na jej nogę. Prawa noga odkryta przez
krótkie spodenki była pokryta wielkim stabilizatorem z, pod którego wyłaniała
się wielka pooperacyjna blizna. Każdy z nas przeżywał jakieś kontuzje. Ja
pamiętam tą moja z Ligi Światowej 2011r. Pamiętam ile mnie to mentalnie
kosztowało.
Maia
Jestem
niesamowicie zmęczona. Już czuję, że najbliższy okres będzie szalenie trudny.
Będę musiała poradzić sobie bez Kobiego, przezwyciężyć ból, który czeka mnie w
czasie rehabilitacji. Cóż muszę wrócić do wydarzeń, na które mam wpływ.
Aktualnie znajduję się w moim pokoju a w nim ze mną 6 facetów, a ja ciągle
marzę, aby zostać sam na sam z tym jednym wyjątkowym. Z jednej strony wiem, że część osób ma mnie
za tą złą. Okej przyznaje się to przeze mnie Koby zostawił żonę i dzieci. Może
to dziwne, że jest między nami 15 lat różnicy, ale czy miłość po prostu nie
jest taka, że przychodzi w najmniej odpowiednim momencie. Rodzice próbowali
mnie przekonać, że nie powinnam wiązać się z o tyle lat starszym facetem. Z
jednej strony rozumiem, ale ja tego naprawdę nie planowałam. Stałam tak
zamyślona dopóki nie podszedł do mnie mężczyzna, dla którego straciłam
kompletnie głowę
-Wszystko
w porządku???
-Tak
tak
Nawet
nie zauważyłam, że tata i jego zawodnicy już wyszli
-Kochanie
chodź spać już późno
-Kobe
obiecaj mi, że przetrwamy ten czas, że nic nas nie rozdzieli. Nie przeżyłabym
gdybym Cię straciła
-Nie
masz, o co się martwić. Zobaczysz twoja rehabilitacja się powiedzie wrócisz do
tańca, będziemy z powrotem chodzić na spacery po plaży przy zachodzie słońca i
nic a nic nasz nie rozdzieli.
-Kocham
Cię Kobe
-Wiem,
ale ja Cię kocham mocniej. Ale teraz chodź spać, bo umieram ze zmęczenia.
Kobe
dał mi buziaka w czoło, a ja wtuliłam się w niego i tak zakończyliśmy nas
dzień.
2
dni później
Właśnie
następuje moment, który chciałam uniknąć. Pomagam Kobiemu dopakować ostatnie
rzeczy, samochód już na niego czeka na dola.
-Chodź
tu kochanie-woła mnie Kobe
-Tak?
-Nie
smuć się; zobaczysz ten czas minie nam szybciej niż oboje myślimy. I
pamiętaj-tutaj zrobił przerwę na krótki pocałunek- kocham Cię najmocniej na
świecie. Ale niestety musimy już zejść na dół.
ZB9
Wracamy
z obiadu z całą kadrą, aby dojść ze stołówki do wind musimy przejść przed hol.
Chyba każdy z nas zatrzymał się przy wielkim oknie. Zobaczyliśmy obraz, który
strasznie przypominał mi ten z meczu, gdy Kurek podszedł do Natalii. Różnica
była taka, że nie stał tam Kurek tylko, Brayant z córką trenera. Wszyscy
wiedzieliśmy, że On dziś wyjeżdża. Ani jej ani jego nie widzieliśmy cały dzień.
Teraz chyba każdy z nas stanął przy oknie, aby zobaczyć jak dwoje zakochanych
ludzi żegna się ze sobą
Maia
Nie
jestem w stanie kontrolować łez. Stoję przytulona do Kobiego, ale z tyłu głowy
mam myśl, że on powinien już jechać. Po chwili słyszę potwierdzenie tych słów
-Kochanie
muszę już jechać
-Nie
proszę jeszcze chwila- odpowiedziałam szeptem próbując go przekonać
-
Maia wiesz, że to łamie mi serce, ale naprawdę muszę już iść. Tak bardzo nie
chcę cię zostawić. Tak bardzo, ale oboje wiemy, że tu dojdziesz szybciej do
zdrowia.
-Pamiętaj,
że bardzo Cię kocham
-Wiem
Ja kocham Cię mocniej
Po
tych słowach Koby pocałował mnie najpierw w czoło potem w usta i poszedł w
stronę samochodu. Gdy wsiadał do samochodu zdążyłam jeszcze krzyknąć
-Zadzwoń
jak dolecisz do LA!
-Zadzwonię
pamiętaj, że cię kocham…
Po
tych słowach wsiadł do samochodu i nie minęła chwila i samochodu nie było już
na parkingu. Gdy samochód zniknął z pola widzenia dokuśtykałam do ławki. Po
chwili przysiadł się do mnie mój stary znajomy Andrzej Wrona.
---------------------------------------------------------------------------------
Drugi rozdział się pojawił. Od czasu publikacji pierwszego rozdziału w świecie samego sportu dużo się wydarzyło. Dla mnie 2 najważniejsze wydarzenia to śmierć Tito Vilanovy i wygranie mistrzostwa przez Skrę. Jedno wydarzenie smutne drugie radosne.
Mam nadzieje, że rozdział się spodoba. Proszę o komentarze( nawet te z krytyką, ale mam nadzieje, że więcej będzie pozytywnych).
Pozdrawiam Miśka
wtorek, 22 kwietnia 2014
Rozdział 1
Od mojego wypadku minęły już 2 tygodnie. Co się zdarzyło w tym czasie. Przeszłam operacje rekonstrukcji zerwanych więzadeł i pękniętej łękotki. Teraz przez najbliższe miesiące czeka mnie żmudna rehabilitacja. Prawda jest taka, że nawet po rehabilitacji nie wiadomo czy uda mi sie wrócić do profesjonalnego uprawniania sportu.
Teraz siedzę w samolocie. Siedzę z nogą, w stabilatorze. Obok siedzi On. Najlepszy zawodnik ligi koszykarskiej, NBA. W dwóch słowach Kobe Brayant.
Teraz siedzę w samolocie. Siedzę z nogą, w stabilatorze. Obok siedzi On. Najlepszy zawodnik ligi koszykarskiej, NBA. W dwóch słowach Kobe Brayant.
Lecimy do Polski właśnie tam przebywa mój
ojciec, trener kadry Polskiej w siatkówce. Tak mój ojciec to Andrea
Anastasi. Lecę do niego do Spały, bo
jego fizjoterapeuci mają pomóc mi w powrocie do sprawności po zerwaniu więzadeł
kolana. Muszę wrócić jak najszybciej,
bo, na pewno nikt w klubie nie będzie czekać rok na tancerkę. Koby jak przystało na moje chłopaka ciągle
mnie wspiera. Sam jest sportowcem i wie jak ciężkie są wszelakie kontuzje. Zbliżamy się już do lądowania na lotnisku w
Modlinie. Czemu tu? Aby uniknąć rozgłosu, głównie z tego powodu nasz szef
zdecydował się wysłać się nas prywatnym samolotem aż do Polski. Kobe dostał
tylko 5 dni wolnego także samolot ma tu na niego zaczekać. Na płycie lotniska
czeka na nas prywatny samochód z kierowcą. Ma nas zawieźć do ośrodka w Spale.
Po chwili siedzimy już w samochodzie.
-
Boję się Kobe- mówię wtulona w jego ramię- Boję się, że nie uda mi się wrócić
do tańca.
-
O czym ty mówisz. Oczywiście, że wrócisz. Jesteś silna. Wrócisz dokładnie tak
jak ja.- Mówi całując mnie w głowę
Wtulam
się w niego jeszcze mocniej. Jak, że czeka nas 3 godzina podróż szybko oboje
zasypiamy...
-Kochanie
budzimy się dojeżdżamy powoli.- Szepcze mi do ucha Koby
Rzeczywiście
właśnie wjeżdżamy na parking przed wielkim ośrodkiem. Gdy samochód się zatrzymuje dziękujemy
kierowcy i prosimy, aby zaczekał jeszcze chwile. Pierwszy wysiada Koby i po
chwili otwierają się też drzwi z mojej strony. Pomaga mi wysiąść i podaje kule.
On z moją torebką i swoją torbą idzie tuż obok mnie ciągle pytając się czy na
pewno nie ma mnie wziąć na ręce zdecydowanie zaprzeczam. Po chwili znajdujemy
się w holu i podchodzimy do recepcji
-Witam
nazywam się Maia Anastasi
-Tak
tak wiem pani ojciec mnie o wszystkim poinformował. Proszę usiąść pójdę i go
zawołam.
Widzę
jak patrzy na Kobiego, który stoi obok mnie. Ciągle nie jest przekonany do
tego, że jakoś się sama poruszam. Siłą zaciąga mnie na kanapy przy recepcji. Nie
mija chwili i znowu czuje pocałunek Kobiego na ustach.
-
Moglibyście zaczekać z takimi rzeczami na później
Dopiero
po chwili orientuje się, że powiedział to mój tata. Koby jest szybszy. Bez
trudu podrywa się z kanapy i serdecznie wita się z moim ojcem. Skąd się znają;
tata był u nas jakoś w trakcie zimy. Bardzo polubił się z Kobim. Po chwili
ojciec podchodzi i wita się także ze mną.
-
Jak się czujesz córeczko?
-
Tak dobrze jak może się czuć osoba z taką kontuzją.-Uśmiecham się do ojca
-
Zarezerwowałem ci? wam? pokój na trzecim piętrze ja mieszkam na czwartym także
niedaleko. Gdzie macie bagaże??
-
W samochodzie nie chciałem brać od razu wszystkiego- szybko odpowiedział Koby
-
Dobrze poproszę kogoś z obsługi. Maia czy ty dojdziesz sama?
-Tak
tak spokojnie.- Powoli wstaje z kanapy ból jest jednak ogromny, co wywołuje
grymas twarzy na mojej twarzy
-
Wiesz, co kochanie trzeba było powiedzieć, że aż tak cię boli. Andre
przepraszam, ale mógłbyś wziąć moją torbę i torebkę Mai??
Po
chwili czuje, że znajduje się na rękach u mojego chłopaka, który pewnie zmierza
w kierunku windy. Za nami podąża mój ojciec. Po chwili mijamy grupę mężczyzn w
czerwonych dresach. Widzę ich zaszokowane miny. W końcu nie codziennie widzi
się gwiazdę NBA w Polsce.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział tuż po świętach. Mam nadzieje, że się wszystkim spodoba. Jeśli macie jakieś uwagi proszę o komentarze nawet te z krytyką. Pozdrawiam w ostatni dzień wolny od szkoły
piątek, 18 kwietnia 2014
Prolog
Wyobraź sobie, masz wszystko, a jednak przez jeden błąd przez jedno wysunięcie stopy tracisz nagle wszytko. Przed chwilą stałam na szczycie piramidy, a teraz leże na jej dole a wokół mnie klęczą wszyscy. Widzisz pełen obaw wzrok Kobiego, który stoi z drużyną. Jest mi trochę przykro, że nie może do mnie podejść, ale znasz przepisy NBA "Zawodnik nie może opuszczać drużyny w czasie meczu". Po chwili słyszysz:
-Maia zabieramy Cię do szpitala to nie wygląda dobrze-informuje mnie fizjoterapeuta
W odpowiedzi tylko kiwam głową bo ból nie pozwala mi zrobić cokolwiek więcej...
Nie mija chwila i już opuszczam hale w ogłuszającym aplauzie widowni. Chyba właśnie to powoduje, że na mojej twarzy pojawiają się łzy bólu i rozgoryczenia. Po tym nie pamiętam już nic oprócz głosu Kobiego, który mówił, że mecz nie jest ważniejszy ode mnie. Potem pamiętam, że ogarnęła mnie senność
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam na moim pierwszym blogu. Mam nadzieję, że przypadnie on wam do gustu :) Prolog krótki ale obiecuje, że rozdziały będą dłuższe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)